Po pięciu minutach byłyśmy gotowe. Na śniadanie już czasu nie starczyło. Wypadłyśmy z internatu i puściłyśmy się biegiem do audytorium. Dopadłyśmy naszych miejsc w ostatniej chcili, gdy światła na przemian zapalały się i gasły, co oznaczało, że za dwie minuty program się rozpoczyna. – Erik cały czas tu czekał na ciebie, wyszedł dopiero przed minutą – poinformował mnie Damien. Z przyjemnością zauważyłam, że obok niego siedział Jack. Ta dwójka tworzyła naprawdę dobraną parę. .
- Będziesz sprzątała apartament Hadley?. Uśmiechnął się.. Albo los wampira. Wszyscy o tym wiemy.. — Kwestia wprawy? — spytała Freemont. Westchnęłam.. - Kot? Nie przypominam sobie, by ktokolwiek z nas zgodził się, aby Zoey trzymała u siebie kota – powiedział John toem, który przyprawiał mnie o mdłości. Można by pomyśleć, że ktoś poza babcią odezwał się do mnie choć raz w ciągu ostatniego miesiąca.. Wycierał je ręką, sączącą się krwią. Oddychał za nich oboje..