-Gdyby się tym przejmował, nie ryzykowałby umiesz¬czenia gabinetu na magicznej linii - zaprotestowałam w nadziei, że mam rację. - Mógł ją znaleźć każdy, kto by jej szukał. Nadal mógłby być Inderlanderem albo czło¬wiekiem. Jesteśmy bezpieczni, zwłaszcza jeśli nic nie będę mówić o tej linii. .
Wymówił karpatiańskie imię, witając nowoprzybyłego.. D: używanego hyundaia, prawo jazdy i... no tak, jakieś życie.. Sądzę, abyśmy mogli cię obwiniać.. I ty jeszcze pytasz, dlaczego ja, a nie ty? Bo może Nyks ma już dość twojego egoizmu, twojej nienawiści do wszystkich, twojego zepsucia, folgowania sobie, tego, że jesteś taka... — przerwałam oburzona do tego stopnia, że brakło mi dalszych określeń.. Po jakimś czasie wróciła do pracy w aptece, skończyło się zwolnienie, i gdy tylko miała wolną chwilę, przyglądała się półkom z truciznami. Kilka lat potem, będąc na rencie, wróciła do przeglądania żurnali i zamawiała u krawcowej stalowe garsonki, wszystkie do siebie podobne, jak mundurki.. Zacznie padać?. – I zabić Lorenę – dodałam..